wtorek, 5 listopada 2013

Killer Ewy Chodakowskiej

Wczoraj nie ruszyłam się do ćwiczeń tak więc dzisiaj musiałam zrobić coś mocnego, tak sobie postanowiłam. A że Turbo było ostatnim razem to wzięłam się za Killera. Już kiedyś włączyłam sobie tą płytkę, jednak po chwili stwierdziłam że jest za trudna jak dla mnie,że nie dam rady.
Dzisiaj postanowiłam zrobić drugie podejście, tym razem udane! Zrobiłam całość, co mnie niezmiernie ucieszyło. Nie ma to jak satysfakcja na sam koniec treningu. Coś wspaniałego!

Przyznam, że nie widziałam siebie jeszcze w takim stanie po ćwiczeniach, twarz dosłownie czerwona jak burak :P i oczywiście pot lał się strumieniami. Kiedyś w moich treningach bardzo brakowało właśnie cardio, interwałów. Skupiałam się bardziej na tym, żeby się nie spocić a mieć zaliczony jakiś trening.
A przez to efekty były mizerne i co chwilę traciłam motywację i chęci. 


Killer trwa 40 minut, jest interwałowy, nastawiony na spalanie tkanki tłuszczowej, wykonujemy go bez żadnej przerwy. Bardzo podoba mi się to, że w programie są tylko 3 rundy ćwiczeń. To jest moim zdaniem plusem, w Turbo mamy tych rund bodajże 5. Generalnie ćwiczenia są tak dobrane, aby każde w maksymalny sposób angażowało jak najwięcej partii naszego ciała.

Jednak warto zwrócić uwagę na to, że nie jest to na pewno trening dla początkujących. Na początek mogę polecić np. Skalpel, Skalpel II. Ten program jest bardzo wymagający, szczególnie ważne jest aby nie jeść nic ciężkiego przed nim na min. 2 h. Bo mogą niestety pojawić się wręcz odruchy wymiotne przy tak intensywnym treningu w połączeniu z pełnym żołądkiem .

Teraz jestem zdania, że Killer bardziej podoba mi się od Turbo, ale zobaczymy za jakiś czas czy to zdanie się nie zmieni.



żródło:grafiki z Google

1 komentarz: